13.08.2015

making of: Dama z Łasiczką

W końcu opiszę jak to ostatnio poszedłem w ślady mojego idola - Leonardo z Vinci!
(english version of this article HERE)

Raz dwa trzy Łasica pa-trzy
Młodzieżowy Dom Kultury w Białymstoku zwrócił się do mnie z zadaniem stworzenia portetu założycielki teatru KLAPS, na jubileusz 50-lecia istnienia tegoż. Spodziewali się jakiegoś kreatywnego konceptu. No to zasugerowałem albo mozaikę złożoną z archiwalnych zdjęć, układającą się na sylwetkę człowieczą, albo ręcznie malowany portet w stylu renesansowym.
No i padło na stylizację Damą z Łasiczką Leonarda.


źródło: Wikipedia
Bardzo się ucieszyłem tematem, bo jestem fanem numer jeden Leonarda (co widać na poniższym...) i zawsze chciałem odtworzyć którąś z jego prac. 
Po podróży w czasie i rozmowie z Leo, chłopak narysował mnie w swoim szkicowniku razem kilkoma ideami, które mu podsunąłem. #trueStory
 A że nie lubię się ubazgrywać farbami, postanowiłem stworzyć moje arcydzieło na kompie, stylizując na malunek olejny i docelowo wydrukować na płótnie.

Jako odniesienie, miało mi posłużyć ulubione zdjęcie mojego targetu, pani Antoniny:

źródło: Facebook
No to do dzieła. Tradycyjnie wszystko zaczyna się od szkicu. W stylu Leo oznaczało to mazanie kreseczek tuszem po starym pergaminie:D Klimat musi być!

Zauważalnie sylwetka mocno wysmuklona, tak jak Leonardo malował Cecylię Gallerani.
Aczkolwiek wygląda to trochę dziwnie, więc wprowadzę więcej postury z foto.
 Lecimy z tłem. Wbrew pozorom nie jest to maźnięcie na czarno kubłem farby, ale odtworzenie wszystkich pojedynczych ruchów pędzla, zgnieceń i paprochów jakie nazbierały się na obrazie przez lata. Zwłaszcza mając na uwadze, że oryginalnie tło było kiedyś szaro-nieboieskie.
No i ten nieszczęsny napis z błędnym opisem obrazu i spolszczonym imieniem twórcy...

Tutaj zrobiłem zestawienie aktualnego obrazu z moją odręczną rekonstrukcją w photoshopie.

Po lewej: wersja malowana komputerowo
Po prawej: wersja oryginalna LdV
No i zaczynamy sylwetkę - wstępne naniesienie większych plam kolorów i "wydobywanie" rysów, światła i cieni.


Fałdowanie ubrania i nakładanie tekstury tekstyliom...


Wielka kupa małych kreseczek - czyli nasz ulubiony gryzoń - Łasica!


Na koniec - smukła kobieca dłoń i finalne poprawki. 
Voila!


Kilka dni później dotarł pocztą wydruk. Obraz na ramie 60x40 cm robił niesamowite wrażenie!


Po obramowaniu stanowił niezwykły prezent podczas wielkiej gali jubileuszowej! 
Klawo!

źródło: fanpage Młodzieżowego Domu Kultury w Białymstoku

No i to by było na tyle. Kolejny zadowolony klient, a dla mnie dobra zabawa:]

źródło: fanpage Młodzieżowego Domu Kultury w Białymstoku

3 komentarze:

  1. pomijając fakt ze portret wypas to zgadnij co! widzialam Twoj autobus Jagiellonii ostatnio gdzieś pod warszawą! Mega doznanie :))) gratki :)
    siudź

    OdpowiedzUsuń
  2. Portret mi się podoba. Fajne masz wpisy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem, pomysł genialny ! A portret wyszedł przepięknie

    OdpowiedzUsuń